Jestem sobie przedszkolaczek cz.2

(26.01.2017)

O zakończeniu roku szkolnego pisałem naprędce. Zaraz na drugi dzień wyjeżdżaliśmy na Warsztaty Go Herats.


Chcę jednak wrócić do tego tematu, choć zakończenie roku nie należało do najmilszych wydarzeń mimo, że powinno być inaczej. W końcu przecież kończy się rok szkolny i zaczynają się wakacje.
Ale co to miałby być wakacje jak rozstanie z Paniami przedszkolankami nie należało do najmilszych…
Nie wiem, może się czepiam, ale jak dla mnie to owa Pani minęła się z powołaniem…
Pewnie spojrzenie mamy na tą sprawę też nie jest do końca obiektywne bo jest moją mamą, zawsze będzie mnie bronić i chce dla mnie jak najlepiej…
Ale odpowiedzcie sobie sami na to pytanie: Czy normalnym jest w tak uroczystym dniu, gdzie żegna się nauczycielka z wszystkimi dziećmi i z każdym z osobna życząc sobie udanych wakacji albo żegnając się bo niektóre dzieci odchodzą do innej grupy słowami: „ będę za Wami tęsknić”, mnie traktuje słowami: „ z Tobą Tomek to ja nie wiem co będzie”. I na pytanie mamy co przez to rozumie, sama nie umie odpowiedzieć na to pytanie.
Zaczyna wywody, typu, że nie chciałem z Nią współpracować, że jestem cały na nie itd…
Ale przepraszam, moja frekwencja nie należała do 100% w ubiegłym roku szkolnym. Żebym ciągiem przeszedł trzy miesiące ale jak nie infekcja, to szpital i badania, jak nie badania to alergia i zawsze coś.
Żeby Was nie skłamać jak po Baliku karnawałowym się rozchorowałem tak wróciłem do przedszkola praktycznie późną wiosną.
Ale i tak nie na długo bo jak wyciągnęli mi gastrostomię tak już nie poszedłem do końca roku…
To rzeczywiście Pani mogła ocenić czy się nadaję czy nie, jak po tak długich nieobecnościach praktycznie musiałem oswajać się na nowo.
I to Jej radzenie sobie ze mną!!!Przy praktycznie każdym moim buncie dzwoniła po mamę…
No jak dla nas pozostawało duuuuużo do życzenia.


Tak miłe rozstanie to tylko szczyt bezczelności. Dlatego mama postanowiła tak tego nie zostawiać.
Bo normalnie była kłębkiem nerwów przez tą kobietę, która powiedziała, że nawet nie wiadomo, czy będę mógł chodzić do tego przedszkola. Szkoda gadać…
Niestety upały wtedy doskwierały i byliśmy z powodu mojego przeciekającego brzucha z wózkiem, więc mama nie fatygowała się iść do Pani dyrektor, bo to drugi budynek, schody, no i ten upał robił się coraz większy. Dlatego zatelefonowała.
Zupełnie inna rozmowa, wręcz podtrzymanie mamy na duchu, że ma się nie przejmować, że miejsce na mnie czeka, że nikt nie ma prawa mówić, że nie wiadomo co ze mną będzie…


Ale mimo wszystko mama nie czuła się dobrze z tym, że takie mają o mnie zdanie w przedszkolu…
Dodatkowego poweru dodali Jej terapeuci z turnusu, na którym byłem. Tam jakoś nikt się mnie nie czepiał. Każdy wiedział, że potrzebuję czasu na przystosowanie, indywidualnego podejścia w niektórych sytuacjach, mimo że owa sytuacja zaistniałą w czasie zajęć grupowych. Szkoda tylko, że nie wie tego Pani przedszkolanka z przedszkola specjalnego, do którego chodzę.
Po rozmowie z terapeutami, moją Panią psycholog, która zna mnie odkąd wyszedłem ze szpitala po urodzeniu, mama wiedziała, że musi coś zrobić z zaistniałą sytuacją, żeby udowodnić, że mądry ze mnie chłopczyk.


Poprosiła o wydanie opinii w Poradni, w której jestem rehabilitowany od maciupieńkiego. Na nią składały się opinie Pani psycholog, Pani rehabilitantki rehabilitacji ruchowej oraz tyflopedagog. Kolejnym krokiem było umówienie się do Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej, gdzie również na nowo zbadały mnie Panie psycholoszki i dostałem nową opinię o kształceniu specjalnym uwzględniającą moje potrzeby a także nowość zapotrzebowanie na zajęcia z integracji sensorycznej.
Co więcej po kolejnej rozmowie z Panią dyrektor zapadła decyzja, że od września zacznę przedszkole w innej, starszej grupie.


Tak od września uczęszczam do grupy motylków.
I wiecie co??? Tam jest extra!!!
Oczywiście miewam swoje gorsze dni, że nie chcę czegoś zrobić, że mam coś do nadrobienia w domu i nadrabiam, co tym samym udowadniam Paniom, że potrafię, że mogę i żeby mi tak łatwo nie odpuszczały.
Naprawdę jest super.
Bardzo ładnie bawię się z dziećmi, uczestniczę w zajęciach ruchowych.
Oczywiście gorzej we wszelkiego rodzaju pracach manualnych typu wycinanie, malowanie, kolorowanie, pisanie itd. Nie wiemy z czego to wynika. Czy jestem tym znudzony? Prawda jest tak, że zacząłem bardzo szybko się tak bawić poprzez naukę. Jeszcze dobrze nie siedziałem, nie stałem i bardzo odstawałem z motoryką dużą a już zafascynowany byłem literkami i cyferkami. Teraz kiedy czas usiąść ja lepiej chodzę i wolę różnego typu nauki poprzez ruch i wygibasy. Dlatego tak ładnie pracuję na terapii integracji sensorycznej. Nie wiemy z czego ta rączka taka leniwa. Tata się śmieje, że po co mam ją ćwiczyć na tak nudnych rzeczach. Lepiej mam ćwiczyć granie na Xbox i Play Station bo to mi lepiej wychodzi a i tak będę zawodowym graczem. A nie jakieś malunki, rysunki, wycinanki. Takie rzeczy to dla dziewczyn.
Nie mam też już problemu z przejściem do innej sali, na spacerek, czy z wyjściem na wycieczkę, co w zeszłym roku było naprawdę ogromnym problem i często kończyło się wielką traumą. Wtedy też często mama była wzywana do pomocy. A teraz? Teraz nie. Teraz mamy nawet nie ma na terenie ośrodka.


I wiecie, nawet dłużej zostaję w przedszkolu!!! Teraz tata zawozi mnie już na pierwsze śniadanie na stołówkę i mimo że zjadam śniadanko w domu to tam też zawsze coś przekąszę razem z dziećmi.
Potem jeśli dopisuje pogoda idziemy na spacer, a potem idziemy się uczyć
W zależności od dnia są też różne zajęcia grupowe. Mamy zajęcia wg ruchu rozwijającego Weroniki Sherborne, dogoterapię, a z zajęć indywidualnych rehabilitację ruchową, logopedię i integrację sensoryczną. Do tego dwa razy w tygodniu wczesne wspomaganie rozwoju. Każdy dzień urozmaicony i tak do godziny 13:15.


Bardzo się cieszę, że tak dobrze mi idzie w tym roku w tym przedszkoliku. Mimo, że miewam gorsze dni bo i takie się zdarzają, aczkolwiek nie wiadomo czy to np. nie przez mój przeciekający ciągle brzuszek, to Panie z mojej obecnej grupy są mi bardzo przychylne. Nie żeby mi ustępowały na każdym kroku, nie, nie, nie o to chodzi. Po prostu czuć dobre fluidy i to procentuje. Kto wie, może ten rok szkolny nie byłby taki dobry, gdyby nie zeszłoroczne początki w przedszkolu???
Oby tak dalej. Wszystko jest na dobrej drodze.

 

 




« powrót do listy aktualności

Galeria

spacerowo i rodzinniemoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinki