Jestem starszym bratem

(11.02.2019)

 Jacie jak dawno tu nie zaglądałem...
To znaczy może i zaglądałem ale nigdy jakoś nie było czasu żeby coś napisać...
A uwierzcie dzieje się u mnie dzieje. Działo i dziać będzie.
Ale od początku. Muszę trochę poszperać w pamięci na czym to stanęło jak pisałem ostatnio.
A no tak stanęło na zaszyciu mojego brzuszka po wyciągniętej gastrostomii czyli czerwiec 2017.
O ja jak dawno temu to było...i fakt jak szybko zleciało.
Może zacznę od tego co spowodowało, że tak długo się nie odzywałem.
A no wiecie jak to zawsze dużo na głowie mama ma.
A teraz to już do kwadratu
Bo od października 2017 jestem starszym bratem
Tak,tak jest i Ona-Laura.
Mówię Wam jest kochana. Ale i charakterna.
Zdradzę Wam w sekrecie, że nim wszyscy dookoła wiedzieli, że oczekujemy Jej przyjścia, ba nawet mama z tatą nie wiedzieli , to ja już coś przeczuwałem.


Mama z babcią zresztą zawsze się śmieję, że mam dar uzdrawiania, że przez to, że sam tyle przeszedłem to uzdrawiam innych.
Wiem, wiem pomyślicie sobie zabobon. Ale jakoś tak się dziwnie składa, jakiś taki zbieg okoliczności i potem nasza podświadomość, świadomość itd. dorabia sobie historię, że właśnie kobitki, które się mną opiekowały, rehabilitowały mnie, uczyły, obdarzały szczególną troską, a same nie mogły mieć dzieci, długo się o nie starał, leczyły się nagle zachodziły w ciążę.
Podobnie było z moją mamą
Zawsze z tatą mówili, że chcą abym miał rodzeństwo.
Niestety długo nic z tego nie wychodziło.
Może przez stres związany ze mną, może przez całe „ zamieszanie”, wokół mojego leczenia, rehabilitacji, pobytów w szpitalu, operacji, wizja powiększania rodziny schodziła na dalszy plan. Aż tu nagle w moim rozwoju, leczeniu, można by powiedzieć nastąpił pewien constans.
No i stało się. Jakoś w tej całej rzeczywistości, przyszedł odpowiedni moment, ktoś to chyba tam na górze dobrze zaplanował, że teraz, wtedy był odpowiedni moment, no prawie odpowiedni, bo jak to u mnie nigdy nie jest idealna sielanka, zawsze coś i stało się. Mam siorę
Mimo wszystko, rodzice przygotowywali mnie na Jej przyjście.
Oglądaliśmy różne książeczki, tłumaczące skąd się biorą dzieci, jak to jest być starszym bratem itd.
Pomagałem szykować pokój dla Laury, nawet oddałem Jej swoje zabawki, którymi się już nie bawię. Wiecie te dla dzidziusiów. Choć powiem Wam, że zdarza mi się też nimi czasami pobawić, bo po takim nieużywaniu ich i spojrzeniu na nie, na nowo, wydają się czasem jeszcze bardziej interesujące niż kiedyś. A może to to, że ja dorosłem i jestem bardziej kreatywny w zabawie W końcu jestem starszym bratem. Jak to dumnie brzmi
Jestem szczęśliwy, że Ją mam.
Wiecie jak się cieszyłem jak Ją pierwszy raz zobaczyłem.
Istna scena z jakiegoś kinowego filmu.
Tata pojechał po mamę i Laurę do szpitala a ja zostałem w domu z babcią.
Nikt jakoś szczególnie mi nie tłumaczył w tym dniu, że zaraz zobaczę siostrę, że zaraz wejdzie z Nią mama.
I wiecie weszli, wnieśli Ją w tym foteliku samochodowym, malutką, opatuloną kocykiem, z postawioną budką, a ja ukląkłem przed Nią i zaraz dałem Jej buziaka.
Wszyscy popatrzyli po sobie i zaniemówili ze wzruszenia. Nikt mi nie powiedział, że tak mam zrobić, że mam się przywitać czy coś. Ja po prostu to wiedziałem.
Wiedziałem, że to moja siostrzyczka.
I choć teraz przychodzi mi zmierzyć się codziennie z zupełnie inną rzeczywistością, kiedy to nie tylko ja jestem oczkiem w głowie rodziców, kiedy to muszę się czymś podzielić, ustąpić to i tak bardzo się cieszę, że Ją mam

 

 



« powrót do listy aktualności

Galeria

spacerowo i rodzinniemoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinkimoje trzecie urodzinki